Wspólnota

Spotkania wolontariuszy odbywają się w każdy drugi wtorek miesiąca o godz. 18-tej w Centrum Pomocy Duchowej przy ul. Skaryszewskiej 12 w Warszawie – wejście od ul. Lubelskiej.

Podsumowanie spotkania z 14 lutego 2017 roku

Spotykamy się zawsze w drugi wtorek każdego miesiąca. Nie opisujemy jednak na ,,stronie” co omawiamy i czym się dzielimy na naszych spotkaniach. Tymczasem Jola W. podzieliła się notatką, którą umieszczamy poniżej.

Jak kierować swoim życiem?

Notatka na podstawie artykułu Moniki Muraviova z portalu: kobieta.onet.pl pod tytułem „Czego najbardziej żałujemy przed śmiercią?” Autorka powołuje się na książkę pielęgniarki Bronnie Ware, rady profesora gerontologii Karla Pillemera oraz na refleksje polskich pracowników hospicjum. Przestrzegają oni przed popełnieniem życiowych błędów, aby przed śmiercią nie żałować.

Miej odwagę być sobą

Żyj w zgodzie ze swoimi pragnieniami i marzeniami. Spełnianie przede wszystkim oczekiwań innych jest jednym z najczęściej wymienianych błędów życiowych. Dotyczy to wszystkiego: zawodu, wyboru męża, spędzania wolnego czasu, itp.

Miłość jest najważniejsza

Nie praca, stanowisko i pieniądze, ale właśnie miłość jest najważniejsza. Dlatego najczęstszą prośbą osób starszych i chorych jest naprawienie zaniedbanych relacji z bliskimi i przyjaciółmi. Mamy też często żal do siebie z powodu niewykorzystanych szans z okresu młodości, braku odwagi w miłości.

Nie odkładaj planów na później, zwłaszcza tych przyjemnych

Pojawiają się refleksje „Byłem przekonany, że będę miał jeszcze mnóstwo czasu na spełnienie marzeń. A tymczasem nie zdążyłem”. Marzeniem była podróż do egzotycznego miejsca, oddanie się pasji, spotkanie ze znajomymi…

Jeśli musisz coś wyolbrzymiać, niech to będą dobre rzeczy

Szczęście jest twoim wyborem. Zamartwianie się, zwłaszcza na zapas, to jedynie czasochłonna strata energii. Do niczego nie prowadzi. Nagle okazuje się, że wcześniejsze problemy nigdy nimi w istocie nie były. Wystarczy przestać się nimi przesadnie przejmować i nie nadawać im przez to znaczenia, a życie będzie łatwiejsze. Straciłem zbyt wiele czasu na wypatrywanie zagrożeń tam, gdzie ich nie było.

Nie żyj przeszłością ani przyszłością, tylko teraźniejszością

Nie wracaj do tego, co wydarzyło się dawno temu, a pośpiech zastąp świadomym przeżywaniem, byciem tu i teraz. Nie pozwól, aby życie przeciekało ci przez palce. Jeśli chcesz zmian, przestań czekać na sprzyjającą okazję. To może bowiem nigdy nie nadejść. Wprowadź zmiany sam, na swoich warunkach.

Nie myśl tylko o sobie. Egocentryzm ogranicza bardziej niż sądzisz

„Gdybym tylko więcej po sobie zostawił” – żałują ci, których życie ograniczało się do spełniania własnych potrzeb. Pomyśl, czy jest coś, co można zrobić dla innych. Pamiętaj, że tyle jesteśmy warci, ile zostawimy wspomnień w sercach ludzi. Cała reszta przemija.

Przestań chować urazy

„Chciałbym wybaczyć wszystkim, którym powinienem był wybaczyć dawno temu”. Wtedy przychodzi ulga. Można wybaczyć nawet największe krzywdy. Duma i pycha nie są najlepszymi z doradców.

Zapraszamy serdecznie na wystawę prac Pani Marzeny z naszej Wspólnoty.

Poniżej zaproszenie i próbki jej talentu

wspólnota wspólnota wspólnota wspólnota wspólnota

MODLITWA JEZUSOWA

Modlitwa Jezusowa to modlitwa serca, kontemplacja.

Jest to sposób modlitwy, metoda, nie technika. Polega na powtarzaniu imienia „Jezus” lub w wersji dłuższej „Panie Jezu Chryste, zmiłuj się nade mną.

Potrzebne jest milczenie zewnętrzne – zapewniamy sobie ciszę, odcinamy się od bodźców zewnętrznych, żeby usłyszeć Pana Boga. Stwarzam przestrzeń do słuchania. Nic nie robię, siedzę i słucham.

Otwieram się na Boga i Jemu ufam.

Cierpliwość wobec siebie, szczególnie, gdy nie będzie mi wychodzić i cierpliwość wobec Boga.

Co mogę zrobić, żeby Bóg przyszedł? Czuwać i oczekiwać. Czekać na przyjście Pana.To jest jak sen, który przychodzi sam.

Modlitwa ma 3 elementy:

Postawa ciała. Człowiek jest całością, a więc w czasie modlitwy Jezusowej cały się angażuje. Należy usiąść na niskim stołeczku, poduszce lub krześle, ważne, żeby mieć wyprostowany kręgosłup, miednica prosto. Wyprostowany kręgosłup sprzyja koncentracji, bo oczekujemy na kogoś ważnego, taka postawa ma nam pomóc w czuwaniu.

Oddech to jeden z przejawów życia. Nasze życie zaczyna się od płaczu poza łonem matki, ostatni akt życia to wydech. Powtarzanie imienia „Jezus” należy zsynchronizować z rytmem oddechu. W wersji dłuższej wdech – Panie Jezu Chryste, wydech – zmiłuj się nade mną. Wydech to oddanie, powierzenie wszystkiego, co we mnie jest.

Słowo. Tym słowem jest „Jezus”.W imieniu Jezus zawiera się wszystko. Można zacząć modlitwę po znaku krzyża odmówić I zwrotkę „Zdrowaś Mario” do słów „błogosławiony owoc żywota Twojego Jezus” i wtedy wejść w Modlitwę Jezusową. Na zakończenie odmówić II zwrotkę „Zdrowaś Mario” i „Chwała Ojcu”.

Procesy zachodzące w czasie modlitwy

1)Poznanie siebie, mogę odkryć intencję, motywację, tego, czego szukam na modlitwie. Możemy poznać to, co ciemne w nas i trudne. Tak jakpowiedział św. Paweł Rz.7,14-24, że jest nieszczęśliwym człowiekiem, bo czyni to, czego nie chce, zatem są we mnie pokłady zła i tylko Jezus może mnie uzdrowić.

2)Poznanie Boga, jako wielkiej miłości, która chce mnie uleczyć. On mnie zna i nie przestaje mnie kochać nawet, gdy grzeszę. On mnie nie odrzuca

3)Oddanie (uwolnienie) to naturalny krok po poznaniu. Co ja mogę zrobić? – oddać się Bogu. Tak jak Jezus na krzyżu całkowicie oddał się Ojcu „w Twoje ręce powierzam ducha mojego”. Ojciec Go przeprowadził przez śmierć. Zatem trwać i powierzać się Bogu. Jeśli to przeświadczenie wejdzie w nasze życie, to nas przemieni. Jedynie co mogę zrobić, to oddać Panu Bogu całe moje życie

4)Przemiana (uzdrowienie) po oddaniu siebie, nawet tego, co mam złe, Bóg da nam nowe serce – nowe postawy, bezinteresowność, wolność. Przemiana dokonuje się często w sposób niewidoczny – jak przeszczep serca jest pod narkozą. Bóg chce nas przemienionych, uzdrowionych. Dostajemy dość łaski, żeby sobie poradzić, bo Bóg cały czas trzyma nasze życie w swoim ręku. Bóg kocha słabych, a my chcielibyśmy być silni. Mamy coraz więcej kochać, przebaczać, niezależnie od tego, czy jesteśmy doskonali.

5)Zjednoczenie z miłością praktyczną. Jestem coraz bardziej zdolny do kochania na wzór Chrystusa: „Żyję już nie ja, ale Chrystus”. Moja wola i Boża wola się jednoczą. Zjednoczenie powoduje, że poznaję siebie. To ciągły proces.

W Modlitwie Jezusowej schemat się zmienia. Tu Bóg nas prowadzi i nie mamy żadnych podpórek. Chodzi o to, żeby jak najkrótszą drogą dojść do serca. Tu też są problemy, filtry, ale nie ma podpórek. Przechodzimy przez oczyszczenie. W czasie rekolekcji jest specyficzny klimat, komfortowe warunki, cisza, każdy zajmuje odpowiednią pozycję i przeznacza na modlitwę dużo czasu.

A w codzienności? Trzeba wyznaczyć sobie czas np. 2 razy dziennie po pół godziny, a nawet po 10 minut modlitwy Jezusowej. Sama modlitwa Jezusowa nie wystarczy, oprócz tego powinno się korzystać ze Słowa Bożego, różańca czy koronki i modlitwy codziennej. Ważna jest wierność w modlitwie, jeśli chcemy wzrastać w życiu chrześcijańskim.

Falenica – Europejskie Centrum Komunikacji i Kultury 29.04.2016-1.05.2016 – o. Grzegorz Ginter, przesłała Jola Wójcikiewicz, uczestniczka rekolekcji.

Podsumowanie spotkania z 8 marca 2016

Czytania liturgiczne w czasie Mszy św. tego dnia (8 marca) wprowadzają nas w świat Boga, a następnie w świat ludzkiego cierpienie, jakim była przewlekła choroba człowieka nad Sadzawką Betesda, z której może nas wyprowadzić tylko Jezus Chrystus: Pan Bóg Zastępów jest dla nas obroną – refren psalmu responsoryjnego.

Wszyscy potrzebujemy Bożego miłosierdzia. Nie ma człowieka, który byłby pozbawiony słabości i był bez grzechu, jeśli jednak uważamy inaczej, to znak, że zamknęliśmy się w naszym życiu na obecność Chrystusa, bo na przykład wydaje nam się, że jesteśmy samowystarczalni, decydujemy się sami rozwiązywać problemy. Tak bardzo jesteśmy wewnętrznie poranieni, że zasklepiliśmy się w naszym bólu i nic nie chcemy widzieć, ani odczuwać. Każda ucieczka przed odczuwaniem, czy to ucieczka w alkoholizm, pracoholizm, czy jakiekolwiek inne uzależnienia typu ciągłe oglądanie telewizji, czy granie na komputerze, jest tylko pozorną ucieczką od ludzi, od Boga i od samego siebie. I w rzeczywistości to nie rozwiązuje żadnego problemu i nie chroni przed kolejnymi problemami czy zranieniami.

Każdy z nas doświadcza w swoim życiu zmartwień i różnych kłopotów np. związanych ze zdrowiem, brakiem pracy czy poczuciem bezradności i odrzucenia. Jeśli odwrócimy się od Boga, to będziemy tak tkwić i tkwić w swojej rozpaczy, goryczy. Ale wcale tak nie musi być. Mamy wolną wolę i możemy ofiarować Jezusowi wszystkie nasze słabości i bolączki z ufnością, że nigdy nas nie opuści, z ufnością, że nas niesamowicie mocno i bezwarunkowo kocha, tak bardzo, że oddał za nas swoje życie, za każdego z nas nawet za największego grzesznika. Chrystus pragnie, abyśmy do Niego przychodzili i powierzali mu swoje troski i swoje życie.

Czasami zdarza mi się mieć gorszy dzień, i tak zwanego „doła”, kiedy jest mi bardzo ciężko i czuję się przytłoczona ciężarem problemów, bezradna i samotna. Takie trudne doświadczenia trwają krótko, czasami trochę dłużej, ale zawsze kończą się zawierzeniem swoich zmartwień Chrystusowi.

Pomaga mi w tym uświadomienie ogromu Bożej miłości, oraz rozważanie tego daru przez modlitwę dziękczynną. Zawsze znajdę cokolwiek, za co mogę z wdzięcznością dziękować Jezusowi – nawet jak mi jest bardzo źle, ale jest to pierwszy krok na otwarcie się na obecność Jezusa i Jego łaski. Rozpacz, gorycz i brak nadziei, to są uczucia, które nie powinny w nas długo gościć, bo oddalają nas od Chrystusa i od ludzi. Jezus obiecał, że będzie z nami po wszystkie dni aż do skończenia świata i każdego kto z wiarą prosi, obdarzy Duchem Świętym. Nigdy nie jesteśmy sami, ale mając wolną wolę i wybór, nie odwracajmy się od uzdrawiającej Miłości, którą ofiaruje nam Jezus.

Komentarz do kazania ks. Jana dodała Marzena Bigaj

Podsumowanie spotkania z 10 listopada 2015

Spotkanie – jak zawsze – rozpoczęło się Mszą św. „Ponieważ – jak pisze Ksiądz Cozel – Msza św. jest ze wszystkich czynności najpoważniejszą i najświętszą, więc z tego wynika, że wszyscy są obowiązani podczas niej zachować się z jak największą pobożnością, z jak największym uszanowaniem, skromnością, powagą, zebraniem i skupieniem ducha, a zwłaszcza w milczeniu, i to tym bardziej, jeśli chcą ze Mszy świętej korzyść odnieść”.

Ludzie zatracają sens życia. Ciągle człowiek pyta o jego sens. Dlaczego mnie to spotkało? Po co ja tak cierpię? Odpowiedź na takie i inne pytania zawiera całą egzystencję ludzkości. Pojęcie to odwołuje się do widzenia świata jako drogi.

Osobiście przeżywałam cierpienie, które bardzo mnie przygniotło duchowo i fizycznie. Nie widziałam wyjścia i krzyczałam o pomoc... Najpierw go zaakceptowałam jako drogę w moim życiu, a następnie obrałam miejsce w pobliżu Ołtarza Eucharystycznego. Codzienna Msza św. zaczęła się stawać moim ukojeniem w bólu. Cierpienie i Męka Chrystusa pomogły mi wytrwać i zobaczyć sens życia...

Z rozważań o sensie życia wynika, iż uczestnictwo w Ofierze Mszy św., będącej najdoskonalszym aktem czci Boga, jest najdoskonalszą praktyką pobożności chrześcijańskiej, z którą żadna inna nie może się równać. Wzięcie udziału w Eucharystii jest najdoskonalszym aktem miłowania Boga. Prawda i doświadczenie uczą, że kto uczestniczy w Mszy św., ten coraz bardziej upodabnia się do Chrystusa.

W dalszym ciągu prowadziliśmy dyskusje o małżeństwach niesakramentalnych i o rekolekcjach, jeszcze w tym roku.

Opracowała W.K.

Zachęta od Izy

Na spotkanie do ,,Piątego Świata” trafiłam właściwie przez przypadek. Akurat odprawiała się msza świętą, w której brało udział kilka osób. Od początku odnosiłam wrażenie, że traktowano mnie tak, jakby mnie oczekiwano. Po Mszy św. zaproszono wszystkich do sali na spotkanie, na herbatę, i własnoręcznie pieczony sernik

Nikogo ze spotkanych osób nie znałam, ale atmosfera była tak przyjazna, że aż trudno było się rozstać. Rozmawialiśmy o wielu różnych sprawach osobistych i nie tylko. Były poruszane sprawy ludzkie, jak pomóc i jak rozwiązać problemy, a wszystko we wzajemnym szacunku... Więcej szczegółów nie zdradzę, niech każdy sam się przekona! Spotkania są tylko raz w miesiącu, naprawdę warto przyjść, skorzystać i serdecznie polecam wszystkim spotkanie ,,Piątego Świata”!

Iza

Podsumowanie spotkania z 13 października 2015

W gronie obecnych na spotkaniu wolontariuszy skoncentrowaliśmy się na problemie mało dotychczas rozważanym jako takim, czyli uzależnieniom behawioralnym (w odróżnieniu od chemicznych tj. lekomani, alkoholizmu, nikotynizmu czy dopalaczy). Tak – pracoholizm erotomania wirtualna i wszelkie hobby ruchowe wyłączające z życia i czynione zamiast naturalnych aktywności w oderwaniu od pytań, w jakim celu? dla kogo z bliźnich? Wprowadzają – jak stwierdzono – nieład duchowy i wyłączają z pełni świadomej obecności tu i teraz.

Innym podniesionym zagadnieniem była zaznaczające się coraz wyraziściej w kraju istnienie rosnącej liczby egzorcystów będące odzwierciedleniem skali problemów duchowych, z jakimi zmaga się społeczeństwo w szybko zmieniającej się otaczającej rzeczywistości. Ważne, aby efektywnie towarzyszyli pracy psychiatrów dla pomnażania dobrostanu ludzkiego ducha. Jak mawiał wieszcz A. Mickiewicz – „Jedność większa od dwóch”.

Naturalnie, przebywanie razem, nieodłącznie przyniosło słowo dzielenia się osobistymi przeżyciami w ostatnim czasie.

Wszystkich zaciekawionych i pragnących wnieść wkład od siebie, zachęcamy do przyłączenia się. Zapraszamy!

Darek

Podsumowanie spotkania z 8 września 2015

Ku przypomnieniu – Ruch ,,Piąty świat” jest zespołem ludzi dobrej woli, którzy będą chcieli towarzyszyć cierpiącym i zwrócić na nich uwagę obojętnego świata. Jego członkowie postarają się także, aby osamotnieni mieli ze sobą kontakt osobisty, listowny, telefoniczny lub e-mailowy. Są też okresowe spotkania formacyjne, na które zapraszamy. Ruch ma działać w ramach Centrum Pomocy Duchowej przy parafii św. Wincentego Pallottiego w Warszawie. Nazwa nawiązuje do międzynarodowego ruchu, który za cel stawia sobie walkę z nędzą oraz wykluczeniem społecznym.

Nasze pierwsze po wakacyjnej przerwie spotkanie odbyło się 8 września 2015 roku. Obecni byli Uczestnicy, z którymi żegnaliśmy się w czerwcu na czas wakacyjny. Wielka była radość ze spotkania, witaliśmy się bardzo długo i serdecznie, ponieważ tęskniliśmy za sobą. Po Mszy św. jak zawsze było spotkanie w sali przy herbacie, ciastkach i owocach. Rozmowy były oparte na informacjach o przeżyciach wakacyjnych – radosnych, a niekiedy bardzo budujących.

Ks. Jan zwrócił naszą uwagę na dynamizm i zaangażowanie się w pracy i wytrwanie w powziętych decyzjach, aby nie być nigdy obojętnym na człowieka, który znalazł się gdzieś na poboczu naszych codziennych dróg. Jest wiele osób smutnych z powodu samotności i niezaradnych życiowo. Jak im pomóc? Często nie wystarcza uśmiech i dobre słowo, bo oni nadal pozostaną w swoim cierpieniu.

Ponieważ zbliża się jesień, a więc chłód, szarugi, wiatry i może być mroźna zima. Nie unikajmy miejsc gdzie mogą przebywać bezdomni, których teraz jest bardzo dużo na ulicach i w różnych zakamarkach. Snują mi się po głowie myśli i pragnienia, aby wybudować dla nich – na Pradze w Warszawie – wielki ogrzewany pawilon z materacami i prysznicem, usiąść przy nich, odmówić z nimi różaniec i czytać Pismo Święte. Umożliwić im przeżycie choć kilku przyjemnych chwil i dać im nadzieję oraz poczucie, że są tacy ludzie , którzy o nich pamiętają i się o nich troszczą.

Podsumowanie spotkania z 10 lutego 2015

W dniu dzisiejszym rozmawialiśmy o samotności i jej rodzajach, w jaki sposób można sobie z samotnością poradzić. Czasami jest tak, że sami szukamy samotności, aby się wyciszyć, pomodlić, uporządkować i zebrać myśli. Potrzeba samotności, by usłyszeć głos Boga.

Inna samotność jest bolesna, trudna do zniesienia. Jest to odrzucenie, brak zrozumienia przez rodzinę, społeczeństwo lub wtedy, kiedy człowiek jest chory, w podeszłym wieku, potrzebujący wsparcia, nikomu nie potrzebny. Inni są po prostu sami, bez partnera życiowego, dzieci, przyjaciół, są jednym małym punkcikiem w masie przechodzących obok obcych ludzi. Czy można sobie pomóc?

Człowiek wiary ma różne możliwości. Modlitwa, Msza św., Adoracja Najświętszego Sakramentu, medytacja, zawierzenie Miłosierdziu Bożemu... Ja, po prostu muszę sobie powiedzieć: – Nie jestem sama. Ty Panie jesteś ze mną, Ty mnie prowadzisz, trzymasz za rękę, a ja o tym, w tej mojej ziemskiej pielgrzymce przez chwilę zapomniałam i poczułam pustkę. Wypełnij ją Panie swoją obecnością. Kiedy otwieram drzwi mojego pustego mieszkania, wita mnie Twój krzyż, Panie, Ty czekasz, trwasz przy mnie, i mnie zawsze i wciąż wspierasz swoją łaską.

Jest jeszcze inna możliwość, a mianowicie należy szukać ludzi. Wiele osób jest tak samo samotnych jak ja. Zapytać o coś, porozmawiać, a może tylko się uśmiechnąć. Czasem nawet jest możliwość przyjaźni...

Jolanta

Podsumowanie spotkania z 13 stycznia 2015

Drugi wtorek stycznia 2015 roku. Pierwsze spotkanie Wspólnoty ,,Piąty Świat” w Nowym Roku. Mszę św. – jak zawsze – odprawiał ks. Jan. Pierwsze czytanie liturgiczne czytała Magda, a psalm śpiewała Irenka, która drugi raz przyszła na spotkanie, mimo, że ma rękę w gipsie. W czasie Mszy św. zaśpiewaliśmy kolędy. W sali przy herbatce trwaliśmy do 20.00.

Tematem naszej rozmowy była samotność ludzi. Na samotność cierpi bardzo wiele osób, a szczególnie ci, którzy urodzili i wychowali dzieci, a oni odeszli na ,,swoje” od rodziców i nie mają prawie kontaktu z nimi. Jest to problem wielki. Jak pomóc tym ludziom samotnym? Co się stało, że ojciec lub matka została sama bez żadnego zainteresowania ze strony dzieci. Rozmawialiśmy długo o tym niełatwym życiu, a wnioski przedstawił ks. Jan śmiejąc się i żartując, opowiadał całkiem niełatwe fragmenty ze swojego życia. Następnie Ksiądz rozśmieszał Magdę, która ma iście anielski głos, ale rzadko mówi o sobie.

Na następnym spotkaniu będziemy rozmawiali w dalszym ciągu, jak poradzić innym, by nie czuli się samotni, i w jakiejś części mogli zaakceptować siebie w samotności. Spotkanie zakończyliśmy modlitwą za uczestników i cała Wspólnotę ,,Piąty Świat, oraz za tych, którzy nie przybyli na spotkanie. Na koniec ks. Jan nas pobłogosławił.

Oprac. S. Remigia

Podsumowanie spotkania z 9 grudnia 2014

Na ostatnim w tym roku spotkaniu naszej wspólnoty, połamaliśmy się Opłatkiem i miło przeżywaliśmy czas rozmawiając jak zwykle o różnych sprawach dotyczących problemów nas samych jak i ludzi potrzebujących pomocy materialnej i duchowej. Przybyłe na spotkanie Panie przygotowały wspaniały poczęstunek tak więc oprócz doznań duchowych jakie dostarcza bycie razem z innymi życzliwymi ludźmi każdy mógł spróbować smakowitych potraw.

Ksiądz Jan dziękuję bardzo za ofiarę pieniężną, którą złożyliśmy do puszki dla potrzebująch czasem jakiegoś ,,grosza" na chleb.

W czasie Mszy Świętej , która jak zwykle zapoczątkowała nasze spotkanie Ksiądz Jan zaapelował, abyśmy szczególnie w tym czasie oczekiwania na przyjście naszego Pana starali się dostrzegać w naszym życiu tych najbardziej poranionych i często odrzuconych ludzi i abyśmy dobrym słowem takim jak np. zwykłe : "Dzień Dobry, Jak się czujesz?" lub innym albo przyjaznym gestem spróbowali dać im odczuć że nie są nam obojętni.

Podsumowanie spotkania z 14 października 2014

W homilii Księdza Jana było dosłownie 3 zdania: Abyśmy zadbali o czystość naszego wnętrza, a więc o czyste myśli względem siebie i względem drugiego człowieka. Abyśmy nie osądzali i nie byli do nikogo wrogo nastawieni. Żebyśmy nie byli wredni jeden do drugiego, ale wychodzili z radosnym zaoferowaniem pomocy, na ile nas stać i życzliwym nastawieniem do ludzi.

W drugiej części spotkania tematem była rozmowa i dzielenie się bardzo trudnymi przykładami z życia, przede wszystkim z osobami uzależnionymi. Są takie uzależnienia jak alkohol, narkomania, erotomania i znęcanie się nad innymi. Chcemy pomagać takim osobom bez względu na ich wiek. Znamy ich przez naszych bliskich, a także widzimy na ulicach lub w niektórych miejscach publicznych: na przystankach i na dworcach. Będziemy szukać miejsc i ludzi, którzy by im pomogli wyjść z tego strasznego stanu, żeby się wyleczyli. Jak to zrobić?

Właśnie zastanawiamy się i wkrótce, jako wspólnota ,,Piąty Świat” jesteśmy tym zainteresowani i podejmiemy to bardzo trudne przedsięwzięcie, tylko najpierw należy przygotować daną osobę, bo człowiek musi sam chcieć wyjść z takiego stanu.

Opracowała s. Remigia

Podsumowanie spotkania z 9 września 2014

Pierwsze po wakacjach spotkanie Wspólnoty „Piąty Świat” rozpoczęliśmy jak zawsze Mszą św. Ksiądz Jan w homilii uwrażliwił nas na konkretne zadania, jakie stoją przed nami. Zwrócił naszą uwagę szczególnie na ludzi z pobocza drogi albo raczej ludzi zagubionych w dzisiejszym, bardzo skomplikowanym i nie łatwym świecie, którzy nie potrafią radzić sobie z życiem. Nie wolno ich jednak zostawić bez pomocy – mówił ks. Jan – tym bardziej, że jako wspólnota jesteśmy do tego powołani. Ale jak im pomóc? Nie ukrywam jest to problem.

A oto dotyczący tego problemu fragment homilii :

Kilka dni temu przeszedł do mnie człowiek uzależniony od hazardu i kilku używek. Był po próbie samobójczej i leczeniu szpitalnym. Skłócony z żoną i dziećmi. Był rozdygotany, ale myślał logicznie i potrafił się skoncentrować. Mało tego, na wszystko miał gotową odpowiedź. Ale jak ognia bał się wysiłku, by pomóc sobie i rodzinie. Rozmawiałem z nim dosyć długo. W końcu stanęło na tym, że nie podniesie więcej ręki na żonę i przestanie bić dzieci. Obiecał, że za dwa tygodnie wpadnie do mnie i rozliczy się z danego słowa. Zobaczymy wtedy, co znaczy jego wola poprawy, a nawet przysięga, że się poprawi. Niestety, moje doświadczenia w tym względzie są gorzkie. Ale jak mi podpowiadają wieloletnie kontakty z takimi ludźmi, trzeba korzystać z każdej szansy, by podjąć próbę pomocy, a także nie wolno się zniechęcać porażkami.

Nie żyjący już od kilkunastu lat ksiądz Bozowski, o którym napisałem książkę pt. ,,Proboszcz niezwykłej parafii” ciągle mi mówił: Naszą rzeczą jest być z ludźmi i nigdy nie cofać im swojej przyjaźni, a resztę zostawić Bogu.

Około dwudziestu lat temu rozmawiałem z nauczycielką w Gdańsku, która opowiadała mi, jak Bóg wszedł w jej życie. Byłam ochrzczona – mówiła – ale od kilku lat nie praktykowałam. Pewnego dnia przechodziłam z córeczką, nota bene nie ochrzczoną koło kościoła karmelitów. Kościół był otwarty, odświętnie ubrany i pięknie oświetlony. Córka była zachwycona, ciągnęła mnie za rękę od obrazu do obrazu i wtedy coś we mnie drgnęło, i tak się rozpoczął mój powrót do Boga i Kościoła. To samo można powiedzieć o wybitnym pisarzu francuskim Claudelu, który przypadkowo wszedł do kościoła jako niewierzący, a wyszedł jako wierzący. Takich przykładów można przetoczyć wiele.

W przedsionku kościoła od kilku tygodni siedział człowiek w średnim wieku. W ręku miał koszyczek, do którego zbierał ofiary od ludzi, którzy litowali się nad nim, a w drugiej trzymał kulę, która była dowodem na to, że ma chorą nogę. Zajęły się nim panie, które pomagały ludziom ekstremalnie samotnym i biednym. Były jednak krytyczne i zawsze starały się dotrzeć do przyczyn ludzkich nieszczęść, także i jego. Cóż się okazało, że ów biedny kaleka-człowiek, miał obydwie zdrowe nogi, mieszkanie i dwóch dorosłych synów. Po rozmowie z nimi na jakiś czas zniknął z miejsca, gdzie siedział i prosił o pomoc. I wszystko wskazuje na to, że nie przerwał procederu żebractwa.

Wspominając o tym, nie chcę powiedzieć, że nie należy pomagać ludziom w takiej czy innej potrzebie. Zdecydowanie tak, trzeba pomagać, ale z rozumem, by pomagając nie popierać ludzkiego krętactwa. Wola pomocy innym potrzebującym ludzkiego dobrego słowa, a także możliwego dla nas wsparcia materialnego NIECH NAM ZAWSZE TOWARZSZY.

----------------------------------------------------- * ----------------------------------------------------

Po Mszy św. prowadziliśmy ożywioną dyskusje na różne tematy. Ksiądz Jan jak zwykle konkretny, zadał na początku pytanie: Co zrobiliście dla innych ludzi? Nie wiem, jak inni na to zareagowali, ale mnie to zawstydziło. Nie dlatego, że nie robię nic, ale dlatego, że zdaję sobie sprawę, że robię za mało.

S. Wiesława opowiedziała wzruszającą i smutną historię o tym, jak w autobusie ktoś obserwował reakcje pasażerów na prawdopodobnie bezdomnego mężczyznę. Człowiek ten, jak to zwykle bywa, pachniał, można się domyślać bardzo nieprzyjemnie. Ludzie odsuwali się od niego i niestety niektórzy wypowiadali na głos bardzo niemiłe zdania pod jego adresem. Gdy Siostra spojrzała na jego smutną i zmęczoną twarz, zobaczyła płynące po jego zmarszczonych policzkach łzy.

Ta opowieść nie wymaga żadnego komentarza, ale uwrażliwia nas, abyśmy nie ośmieszali i nie krytykowali ludzi bezdomnych, często niedomytych. Tak więc słuchając jej ze wzruszeniem staraliśmy się zapamiętać obraz tego płaczącego Człowieka, który powinniśmy zawsze mieć przed oczami, gdy spotykamy ludzi ,,z pobocza drogi”, którzy trafiają przez przypadek lub z konieczności w jej główny nurt, a którzy posiadają wielką wrażliwość.

Andrzej

Lipiec i sierpień – upalne lato 2014 – w rodzinie!

Wiele rodzin w Polsce na początku lata-wakacji zastanawia się, gdzie przeżywać wakacje z dziećmi, z rodziną, szczególnie, gdy są starsze osoby, do których już i ja należę. W latach poprzednich, a także i w tym roku, doszłam do wniosku, że najlepiej wakacje i urlopik przeżywać ze swoimi, w rodzinie. Jest skromnie, ale wygodnie. Jest słońce, jest woda i las, jest radośnie i wesoło, gdzie jest dużo miejsca i przestrzeni, a tym bardziej, gdy jest duża rodzina. Wystarczy się poinformować, gdzie jesteśmy i kiedy możemy być razem. O tym powiedzą zdjęcia, które poniżej zamieszczę.

s. Remigia

wspólnota wspólnota wspólnota wspólnota wspólnota wspólnota wspólnota

Podsumowanie spotkań : maj i czerwiec 2014 roku

Spotkania nasze odbywają się dwa razy w miesiącu, bo tak sobie życzą Uczestnicy spotkań. Ale ci, co bardzo prosili o częstsze spotkania, nie zawsze przychodzą. Natomiast przychodzą zupełnie nowe Osoby, które chcą zapoznać się z ,,Piątym Światem”, o którym informacje znaleźli w Internecie, albo dowiedzieli się z opowiadań innych osób. Bardzo dobrze, że uczestnicy dawnych spotkań opowiadają o naszych zadaniach i wskazówkach na temat naszej działalności. Bo naprawdę, jeśli istnieje taka potrzeba, działamy natychmiast.

W maju były sprawy bardzo pilne i ważne. Chodziło o załatwienie miejsca dla dziewczyny, która zgłosiła się do Centrum Pomocy Duchowej, pobita przez własnego ojca, była z sińcami na twarzy i bardzo cierpiąca. Znaleźliśmy dla niej mieszkanie , miejsce, gdzie może przebywać w izolacji od rodziny.

Kolejna sprawa dotyczy tego co przytrafiło się mnie i skłoniło do pewnych przemyśleń .

Wychodząc pewnego czerwcowego dnia z kościoła, po porannej Mszy św., zauważyłam mężczyznę, starszego człowieka, siedzącego na ławce w parku. Minęłam go, jak zwykle spiesząc do autobusu. Po chwili ocknęłam się i wróciłam, myśląc, że w tak rannych godzinach może ten pan potrzebować pomocy. Zapytałam: Czy na kogoś czeka, czy może potrzebna jakaś pomoc. Odpowiedział: ,,Nie, ja tu przychodzę, by być blisko kościoła, posiedzieć na ławce i rozważać, że Pan Bóg jest tak bardzo blisko mnie”. No dobrze – powiedziałam – ale mógłby pan na 8.00 wejść do kościoła i być na Mszy św. Odpowiedział: ,,Tak, ale na Mszę św. musiałbym się ubrać w garnitur, czyli strój galowy, a tu przed kościołem, to ubieram się tak zwyczajnie, jak chodzę w mieszkaniu, nawet w dresie”. Bardzo mi się zrobiło smutno, że dziś już tak mało jest osób tak dobrze wychowanych jak ten człowiek. Ale zastanawiam się , czy on ma rację czy jego sposób myślenia jest właściwy? Pytam Was wszystkich należących do ,,Piątego Świata”, czy do kościoła można wejść w zwyczajnym stroju, nawet sportowo, czy nie? Czekam na listy mailowe:karwacka@ecclesia.org.pl

Pozdrawiam Wszystkich, którzy przeczytają moje sprawozdanie, a póki co, spotykamy się w drugi wtorek września, czyli 9 września br. a teraz życzę miłych wakacji rodzinnych i przyjacielskich, a także pełnych niezapomnianych miłych wrażeń , choćby tak ekscytujących jak te o których informuje nas Marzena przesyłając zdjęcia zamieszczone poniżej.

s. Remigia

Witam serdecznie z mojego lotu samolotem, z którego nagrałam zdjęcia kamerą umieszczoną na jego kadłubie.

Pozdrawiam. Marzena Bigaj

wspólnota wspólnota

Podsumowanie spotkania z 25 marca 2014 roku

W czasie Mszy św. podczas homilii ksiądz Jan z okazji Święta Zwiastowania skierował naszą uwagę na Maryję, którą Bóg wybrał, aby porodziła Syna Bożego. W ten sposób chciał Bóg objawić światu siebie samego. Ponieważ lud oddawał cześć Bogu w różnych rzeczach, np. w zwierzętach, posągach rzeźbionych z metalu, itp. to wszystko nie podobało się Bogu. Boga nikt nigdy nie widział. Bóg jest Duchem. Posyła Bóg swego Anioła do Maryi Dziewicy i zwiastuje Jej wielką radość, iż pocznie i porodzi Syna... będzie On nazwany Synem Najwyższego... i będzie panował, a Jego panowaniu nie będzie końca. W ten sposób Bóg ukazał siebie w Swoim Synu prawdziwym Bogu i prawdziwym człowieku.

Następnie przeszliśmy do sali, gdzie omawialiśmy nasze problemy. Ksiądz Jan poinformował nas o wydaniu książki, w której zawarte będą zadania i cele, jakie spełnia Centrum Pomocy Duchowej przy ul. Skaryszewskiej 12. Będą w niej zawarte również informacje na temat naszej Wspólnoty ,,Piąty świat”. Mamy dużo materiałów oraz zdjęć, świadectw... To wszystko jest dowodem, że w miarę możliwości staramy się mieć otwarte oczy i czułe serce na potrzeby innych.

Jola przeczytała nam fragment rozmowy księdza Jana z dziennikarką Aleksandrą Krzyżaniak-Gumowską, zamieszczony w piśmie ,,Gazeta Stołeczna” z 2006 roku. Na pytanie: Jak pomóc cierpiącym? Ks. Jan odpowiedział: – Wysłuchać, gdy chcą się podzielić swoją niedolą. Osoba wierząca może zaoferować pacierz... Jak zobaczysz, że ktoś jest smutny podejdź, powiedz: ,,Dzień dobry”. Widzę, że coś cię boli, będę ci wysyłać dobre myśli. (...) Zachęcam, żeby rozejrzeć się wokół siebie, czy nie ma cierpiących w twoim bloku, czy w dzielnicy, gdzie mieszkamy. Chciejmy dać ludziom naszą obecność, pamięć, pomoc duchową, i to w różnej formie. Może to być zwykły gest na ulicy, w tramwaju itd.

Potem jeszcze niektóre osoby dzieliły się osobistymi emocjami, przeżyciami, na które wyrażaliśmy swoje opinie i porady, by im pomóc.

Spotkanie zakończyliśmy modlitwą w intencjach naszych osobistych, a także wspominaliśmy osoby nieobecne na spotkaniu, nawet te, które już dawno nie pojawiają się w naszej Wspólnocie ,,Piąty Świat”. Prosimy, aby uczestnicy spotkań mogli napisać coś ze swoich wspomnień, co uczynił dla innego człowieka. Wypowiedź tę zamieścimy w książce, którą wkrótce wydamy.

s. Remigia

Podsumowanie spotkania z 25 lutego 2014 roku

W ostatni wtorek lutego podzieliliśmy się przeżywaniem naszej wiary, a także odniesieniem do własnych problemów egzystencjalnych lub postawionych przez Pana Boga na naszej drodze życia. Pozwoliliśmy sobie także na refleksję, że człowiek ma prawo do czujności w kontekście wynajmu zakwaterowania ze względu na groźbę utraty mienia czy oszustwa i skłoniło do sformułowania wniosku, że tylko dobrze skonstruowana umowa może chronić przed manifestacją realnych zagrożeń.

Wreszcie zaabsorbowała nas sytuacja życiowa obecnego wśród nas pewnego pana, pozbawionego pracy i dachu nad głową z groźbą sprawy sądowej o wychowywane dotychczas dzieci. Doradziliśmy mu bezwzględne odstawienie alkoholu, tak, aby nie mnożyć i dodatkowych kłopotów, oraz wskazaliśmy namiary na dyżurujące noclegownie. Obiecaliśmy powierzyć go codziennej modlitwie w ufnej nadziei na pomoc z Nieba, jeśli będzie to zgodne z wolą Boga Najwyższego.

Zwróciliśmy także uwagę na rolę organisty w kościołach w czasie Mszy św., który powinien zachęcać do aktywnego włączania się w śpiew przez uczestniczących zamiast wyróżniać się indywidualizmem wykonania. Często jest tak, że organista sam śpiewa, a wierni mogą jedynie poruszać ustami. Są na przykład słowa pieśni na ekranie, na ławkach leżą śpiewniki (proszę to zaobserwować w czasie śpiewania Litanii lub Gorzkich Żali), kiedy organista potrafi sam wyśpiewać wszystko. Moje zdanie na temat organisty w kościele jest takie – powiedziała s. Remigia – aby organista był w kościele tylko na takich uroczystościach jak ślub, chrzest czy pogrzeb, o ile jest zapotrzebowanie. W czasie Eucharystii jest to raczej przeszkodą w prawdziwie głębokim przeżywaniu Tajemnicy Boga

Zainteresowały nas słowa modlitwy „Ojcze nasz... i nie wódź nas na pokuszenie” znaczące – nie wystawiaj nas na tak ciężką próbę pokusy, która by spowodowała popadnięcie w grzech.

Odnieśliśmy się też do kwestii różnicy między samotnością, jako pozytywnym stanem kontaktu każdego z samym sobą, a osamotnieniem, jako subiektywnie negatywnym odczuciem wyizolowania z otaczających ludzi prowadzącym nierzadko do chorobowych stanów psychosomatycznych.

Dariusz

Podsumowanie spotkania – 11 lutego 2014 roku

Spotkanie wspólnoty „Piąty Świat” odbyło się 11 lutego w Dniu Chorego i jak zwykle było poprzedzone Mszą św. odprawianą w naszej małej kapliczce. Modliliśmy się za chorych, samotnych i pogubionych w życiu oraz w intencji tych, którzy swoje prośby przesyłają meilowo.

Potem spotkaliśmy się na herbatce. Poruszyliśmy kilka problemów, które uznaliśmy za ważne. Pierwszy z nich dotyczył Aniołów i ich roli wspierającej człowieka. Wielu z nas podzieliło się doświadczeniem związanym z odczuwaniem swoistej opieki Anioła Stróża. Rozmawialiśmy także o skutecznych modlitwach do Anioła Stróża, gdy np. prosimy go o mediację z innym Aniołem osoby, z którą jesteśmy w konflikcie lub mamy się z nią spotkać, żeby załatwić trudną sprawę.

Wiele uwagi poświęciliśmy charyzmatycznym kapłanom. Ponieważ w maju przyjeżdża z Indii o. James Manjackiel, więc swoimi refleksjami ze spotkania w Elblągu z tym kapłanem podzielił się Darek. Opowiadał, że szczególnie dużo osób po osobistej modlitwie o. Jemesa nad nim otrzymało dar spocznienia w Duchu Świętym. Ksiądz Jan dość sceptycznie odniósł się do praktyk wspólnot Odnowy w Duchu Świętym i wizyt kapłanów z najdalszych stron świata, odprawiających modlitwy o uzdrowienie. Jak twierdził, zna osoby, które po takich spotkaniach odczuwały niepokój i w końcu trafiały do egzorcysty. Zdecydowanie ks. Jan krytycznie odniósł się do takiego sposobu kierowania modlitwami o uzdrowienie, które zakładały uwalnianie z grzechów naszych przodków. Nie ma powodu twierdzić, że te grzechy spadają na potomków zupełnie tego nieświadomych.

Jola

Podsumowanie spotkania – 12 listopada 2013 roku

Kolejne wartościowe spotkanie Ruchu „Piąty Świat” – już za nami. Uczestniczyłam w nim drugi raz i cieszyłam się z innymi każdą wspólną chwilą. Spotkanie rozpoczęliśmy Mszą św., którą odprawił Ksiądz Jan. Ta wyjątkowa Msza jest dla nas spotkaniem z Jezusem, a także radością, kiedy jesteśmy razem ze sobą i modlimy się wzajemnie jako grupa. Odkrywamy Pana Boga i dzięki Niemu odnajdujemy również siebie.

Po Mszy, przy herbacie i innych smakołykach, rozmawialiśmy o swoich codziennych trudnościach. Każdy miał okazję powiedzieć, z czym dziś przyszedł. Radziliśmy sobie wzajemnie, staraliśmy się wspierać i szukać dróg do rozwiązania naszych codziennych problemów. Niektóre z nich dotyczyły naszych bliskich, naszych emocji, jeszcze inne wiary.

Chociaż jestem „świeżynką” i nie zdążyłam poznać wszystkich Uczestników, cieszy mnie każda chwila spędzona wspólnie, ponieważ wiem, że łączy nas Bóg, wiara, pasja, wrażliwość, poświęcenie. To niesamowite – każdy z nas jest inny, każdy ma inne doświadczenia, a potrafimy rozmawiać, każdy wnosi coś, z czego inni mogą skorzystać. To Pan Jezus, buduje relacje i więzi między nami, tworząc z nas wspólnotę, a nasz Ksiądz Jan i Siostra Remigia, pozwalają nam to odkrywać. W naszej małej grupce uczymy się modlitwy i dialogu z kochającym Ojcem, razem odkrywamy Kościół, który jest wspólnotą przyjaciół Pana. Uczymy się także przyjaźni przez akceptację, życzliwość i otuchę.

Chwała Panu! Dziękuję i do zobaczenia, Jola Górska

Podsumowanie spotkania – 29 października 2013 roku

Byłam w Ziemi Świętej i Jordanii. Pragnę wszystkim podziękować za modlitwę. Podróż była świetna. Mimo nocy z samolotu mogłam się cieszyć każdym światełkiem, które łatwo było dostrzec na ziemi i odróżnić mniejsze miejscowości, miasta i te większe. Lotnisko w Tel-Awiwie było prawie puste, godzina – około 4.00. W poczekalniach niewielkie grupki ludzi siedzących przy małych kawiarenkach. Następnie jazda autokarem do hotelu w Betlejem. Ale uczucie: jestem w Betlejem. Przeniosłam się myślami w tamte lata, o których czytamy w Biblii. Serce podchodziło mi do gardła i trudno było wymówić jakieś słowa. To przecież autentyczna ziemia Jezusa! Betlejem – miejsce, gdzie narodził się Jezus Chrystus.

Przez ponad 2 tysiące lat czytamy w Biblii nazwy miast, które pragnę tu wymieniać i w których byliśmy. Ludzie żyją tu całkiem normalnie. Rano spieszą do pracy, stoją w korkach na szerokich autostradach, po cztery rzędy aut w jednym kierunku. Chociaż zmieniło się tyle pokoleń, nabudowano tyle świątyń i bazylik, ale to jest Ziemia Święta. Zwiedzamy miasto Jerozolimę. Bazylikę Agonii i Bazylikę Wniebowzięcia NMP oraz inne kościoły na Górze Oliwnej.

Urzekająco piękna jest pełna zieleni Galilea. Tu jest Góra Błogosławieństw, Góra Tabor, Kafarnaum – dom św. Piotra i synagoga. Tabgha – kościół Rozmnożenia Chleba i Ryb, kościół Prymatu św. Piotra i wiele innych wzgórz.

Dla nas wszystkich niezapomniane przeżycie dała Jordania. Jadąc z Izraela do Amman widzieliśmy biedne, ale schludne wioski i dzieci ciągnące niewielkie siatki z zakupami lub mamuśki prowadzące dzieci za rączki po zakupy. Kiedy oglądaliśmy w Gerazie – miasto z okresu rzymskiego, w którym znajdują się dwa teatry, forum w kształcie owalu, świątynia Artemidy, łaźnie, cardo, starorzymską ulica z kolumnami oraz teatr rzymski z II wieku – szła za mną gromadka dzieci, których starałam się zabawiać. Idąc za przewodnikiem i grupą, nauczyłam ich sposobu przekazywania pozdrowień. Byli bardzo uradowani. Pomyślałam sobie wtedy, że mogłabym z nimi pozostać... ale język?

wspólnota

Na Górze Nebo jest niewielka, przytulna kapliczka, gdzie odprawialiśmy Mszę św. Z tego miejsca Mojżesz ujrzał Ziemię Obiecaną, ale nie wszedł do niej. Według tradycji jest tu miejsce śmierci Mojżesza.

Tu znowu urocza jest Petra – perła turystyczna Jordanii. Są to ruiny starożytnej stolicy Nabatejczyków oraz tzw. skarbiec, czyli grobowiec wykuty w czerwonym piaskowcu.

Z Jordani wróciliśmy do Jerozolimy, do Betlejem. Jest tu kościół św. Anny – miejsce narodzenia Maryi, a obok Sadzawka Betesda. Cardo z czasów rzymskich i Ściana Płaczu, a następnie pomnik ofiar Holocaustu – Yad Vashem. Odprawiamy Drogę Krzyżową i wchodzimy do Bazyliki Grobu Bożego – miejsce ukrzyżowania i złożenia do Grobu. To miejsce robi wielkie wrażenie.

wspólnota

Następnie Betania o kolorowych drzewach, całe w kwiatach. To sanktuarium Marii, Marty i Łazarza. Zwiedzanie Masady, twierdzy żydowskiej. A potem przejazd pustynią Judzką i kąpiel w Morzu Martwym.

Jestem ogromnie szczęśliwa, że mogłam być w tych miejscach. Naprawdę, tu czuję się, że Niebo jest tak bardzo blisko Ziemi, jest na ziemi. Każdy chrześcijanin winien te miejsca odwiedzić i przeżyć cudowną pielgrzymkę swojego życia.

Wspaniały przebieg tej pielgrzymki zawdzięczam ks. Romanowi Tkaczowi, Dyrektorowi Pallotyńskiego Biura Pielgrzymkowego PEREGRINUS, ul. Skaryszewska 12, 03-802 Warszawa, a także wspaniałym Przewodnikom – Panu Sławkowi i Księdzu Pawłowi, których zdjęcia zamieszczam poniżej.

wspólnota

s. Remigia, Wiesława Karwacka

Podsumowanie spotkania – 8 października 2013 roku

Nasze comiesięczne spotkanie, w którym uczestniczyło kilku regularnie uczestniczących woluntariuszy oraz kilka nowo-przybyłych osób rozpoczęło się tradycyjnie Mszą świętą. Powierzyliśmy w niej Panu Bogu wszystkich ,,pogubionych”, którzy stają na naszej drodze życia, własne intencje, sprawę mającego się wkrótce odbyć Chrztu Jaśminy, jednej Pani obecnej wśród nas, oraz opiece Matki Bożej podróż siostry Wiesławy do Ziemi Świętej i Jordanii.

Stół spotkania po Mszy to obraz darów kulinarnych większości z nas, dla uczynienia dzielenia się słowem, aby wydało lepszy owoc. Tak też się stało. Postanowiliśmy spotykać się, w miarę możliwości, w II i IV wtorek miesiąca, a nie raz w miesiącu – jak dotychczas. Zamierzamy rozszerzyć zakres życia duchowego, nie tylko odbywając pielgrzymki do miejsc świętych i modląc się w kręgach tych samych osób, ale również niosąc przesłanie dla będących wszystkich w potrzebie wokół nas, aby zakosztowali smaku wiary, nadziei i miłości płynącej ze zgromadzenia w imię Pana Naszego Jezusa Chrystusa i przybywali na organizowane przez nas spotkania ubogacając je swoją obecnością.

Mottem przewodnim:

Działam na rzecz dobra bliźniego z pasją !

Opracował Dariusz

Podsumowanie spotkania – 10 września 2013 roku

Na pierwsze, po wakacyjnej przerwie spotkanie Wspólnoty ,,Piąty Świat”, przybyło kilka nowych osób, których dawno nie widzieliśmy, oraz co bardzo pocieszające, również osoby, które po raz pierwszy zainteresowały się naszym Ruchem.

Wszyscy podziwialiśmy Panią Marię, która opowiadała o swojej pracy dla potrzebujących pomocy. Jej odwaga, czego wyrazem jest fakt, iż przyjęła do swojego domu człowieka, którego poznała przez przypadek na ulicy i w niemal cudowny sposób pomogła mu uwierzyć, że może przy niewielkiej pomocy innych, sam zmienić swoje życie na lepsze, jest dla nas przykładem, jak należy postępować. W wyniku rozmów przy herbacie, przekonaliśmy się, że udział w naszych spotkaniach może i chyba powinien być także okazją do przezwyciężenia problemów własnej samotności. A są osoby, które nie mogą same sobie z tym poradzić

Ksiądz Jan, w czasie Mszy Świętej, poprzedzającej spotkanie przypomniał, że uczestnicząc w Najświętszej Ofierze, mamy okazję, choć na chwilę wstąpić w świat Boga. Starał się, jak zawsze uświadomić, że nie wolno nam użalać się nad swoją samotnością, gdy nie próbujemy nawet skorzystać z daru, jakim jest nieustanna obecność Chrystusa, który w każdej chwili jest gotowy do rozmowy z każdym z nas. Zachęcał, abyśmy rozpoczęli od poświęcenia chociaż minutę dziennie, na rozmowę z jedynym prawdziwym przyjacielem i obrońcą, jakim jest nasz Pan, Jezus Chrystus.

PS. W czasie naszej modlitwy pamiętaliśmy o wszystkich Uczestnikach Wspólnoty, którzy z różnych powodów nie mogli być wśród nas.

Opracował: Andrzej

Pielgrzymka po Sanktuariach Maryjnych Podlasia 8-9 czerwca 2013

We Wspólnocie ,,Piąty Świat” jest Pani Janeczka, która posiada samochód i bardzo chętnie jedzie tam, gdzie prosimy. W czerwcu tego roku zaplanowałyśmy pielgrzymkę do sanktuariów Podlasia. Pojechałyśmy taką oto trasą: Wyjazd w godzinach rannych z Warszawy przez Mokobody do Kodnia, a stąd przez Pratulin do Hodyszewa. W Hodyszewie Kustosz Sanktuarium, ks. Józef, pallotyn, bardzo serdecznie przyjął nas w Domu Pielgrzyma na nocleg. Otrzymałyśmy kolację, śniadanie i niesamowicie smaczny obiadek.

Następnego dnia byłyśmy kilka godzin w Pustelni z księdzem Janem. Czas mknął bardzo szybko. Po dobrej kawie z ciastem pojechałyśmy w dalszą drogę w kierunku Warszawy do kolejnych Sanktuariów: Ostrożany, Miedzna i Węgrów. Niech te zdjęcia poniżej pokażą, jak piękne mogą być miejsca i przeżycia, gdy od czasu do czasu swój wolny czas poświęcimy dla wychwalania Pana Boga w pięknej przyrodzie i w dziełach ludzkich rąk.

Mokobody za Kałuszynem

Sanktuarium z obrazem Matki Boskiej Budziszyńskiej namalowany na desce prawdopodobnie w XII wieku. Według legendy Matka Boża uratowała polskich wojów przed zdradzieckim napadem Jaćwingów (...). W tym miejscu cudownego ocalenia żołnierzy zbudowano kościół i umieszczono w nim obraz Maryi. Obecny kościół św. Jadwigi w Mokobodach, to jeden z piękniejszych klasycystycznych kościołów na Podlasiu. Warto tu przybyć. My, wjeżdżając samochodem na plac przed kościołem, zostaliśmy powitani bardzo mocnym deszczem, wprost ulewą.

wspólnota wspólnota A po pół godziny wyjrzało słońce i pojechałyśmy dalej.

Kodeń

Położony w cudownym miejscu za Terespolem tuż obok granicy z Białorusią. Tam w rynku mieści się bazylika mniejsza, sanktuarium z obrazem Matki Boskiej Kodeńskiej, królowej Podlasia. Obraz namalowany w XVII wieku, przedstawia Matkę Bożą zwaną też Gregoriańską lub Gwadelupeńską. Przywieziony został z Rzymu przez Mikołaja Sapiehę w 1631 roku (...). Obraz w okresie zaborów przebywał 52 lata u paulinów w Częstochowie. W 1927 roku po renowacji powrócił do Kodnia. Tuż za barokowym sanktuarium w Kodnie i klasztorem misjonarzy oblatów, którzy sprawują opiekę nad sanktuarium, znajduje się park i resztki dawnej rezydencji Sapiehów: ruiny ich zamku z XVI wieku, kościół Świętego Ducha, zbrojownia i kalwaria, wszystko w otoczeniu zieleni nad stawem.

wspólnota

Pratulin

wspólnota

Sanktuarium unickie z relikwiami błogosławionych Wincentego Lewoniuka i 12 towarzyszy męczenników podlaskich, którzy oddali życie za wiarę. Na siłę zaborcy chcieli ich zmusić do przejścia na prawosławie. Doszło do konfrontacji z carskim naczelnikiem i 24 stycznia 1874 roku zbrojny oddział otoczył kościół, którego bronili wierni. Doszło do strzelaniny. Beatyfikacja 13 męczenników, zwykłych chłopów unickich, którzy bronili wiary, odbyła się w 1996 roku w Rzymie za sprawą Jana Pawła II.

wspólnota

Obok kościoła katolickiego i cmentarza jest obecnie przeniesiony ze Stanina kościół unicki właśnie poddany renowacji z funduszy UE. Wygląda pięknie wśród pól, ogrodzony, w oddali są stacje męki Pańskiej

wspólnota

Hodyszewo

Słynie z sanktuarium Matki Bożej Pojednania. Ikona Matki Bożej Hodyszewskiej została napisana na drewnie prawdopodobnie w XVII wieku. Z początkiem kultu maryjnego wiąże się legenda, że obraz pojawił się w lesie na lipie. Ludność przeniosła go do kapliczki, do pobliskiej wsi Kiewłoki, lecz obraz znikł stamtąd i wkrótce ukazał się na tej samej lipie. Zatem zbudowano kapliczkę w tym miejscu, które wybrała Matka Boża. Tym miejscem jest pobliska Krynica.

wspólnota

Tu w otoczeniu drzew i obok cudownego źródełka, od czerwca do końca sierpnia przebywa pustelnik – ks. Jan Pałyga, pallotyn z Warszawy. Każdy może do niego przyjść, zwierzyć się ze swoich problemów i wyspowiadać. Przybywa tu wielu pielgrzymów po źródlaną wodę, która wielu osobom pomogła w różnych chorobach. Od 1976 r. pobliskim sanktuarium w Hodyszewie opiekują się pallotyni. Obraz został ukoronowany koronami papieskimi przez kardynała Franciszka Macharskiego w 1980 roku. Dla pielgrzymów wystawiony jest ze środków prywatnych darczyńców z Ameryki, Dom Pielgrzyma.

Ostrożany

Wizerunek Matki Boskiej Ostrożańskiej namalowany został ok. 1600 roku. W miejscu, gdzie jest kościół właścicielom Ostrożan objawiła się Matka Boża wyrażając życzenie, aby w tym miejscu zbudowano świątynię. Zatem byli oni pierwszymi fundatorami w 1450 roku. Zresztą początkowo kazali wybudować podwaliny świątyni w innym, wyżej położonym miejscu. Jak przekazuje legenda następnego dnia znaleźli podwaliny przeniesione w to miejsce, gdzie ukazała się Matka Boża i uznali to za znak Opatrzności Bożej.

wspólnota

Obecna dalej drewniana świątynia to już trzeci kościół. Działy się tu cuda, szczególnie ocalenie mieszkańców od zarazy w XVIII wieku. Wnętrze kościoła barokowe. Niedawno złodzieje splądrowali obraz i ukradli zabytkową sukienkę. Obecnie Matka Boża jest ubrana w poprzednią suknię. Koronacji dokonał Jan Paweł II na Jasnej Górze w 1987 roku.

Miedzna

Sanktuarium Matki Bożej Pocieszycielki Strapionych. Obraz Matki Bożej znaleziony, jak przekazuje tradycja, zimą 1726 roku w lepiance młynarza Macieja Zastrużnego, był zwinięty w rulon. Matka Boża ukazała się Jackowi Pazio, który zauważył jasność bijącą znad belki stropowej. Gdy powiesił obraz w lepiance miało miejsce drugie zdarzenie. Cieśla Gabriel ułożył się w chacie do spania twarzą do wizerunkowi Matki Bożej. Nagle zobaczył poświatę bijącą od obrazu i anioła, który nakazał zanieść obraz do kościoła. Cieśla spełnił wolę Maryi. Początkowo jednak ksiądz umieścił obraz w zakrystii w zapieczętowanej szafie. Dopiero, gdy odnotowano, że za jego sprawą doszło do kilku uzdrowień, doceniono cudowny obraz. W 1730 roku wystawiono go do kultu publicznego.

wspólnota

Wizerunek Matki Boskiej Miedzeńskiej został ukoronowany papieskimi koronami w 1997 roku przez Prymasa Józefa Glempa

Węgrów

Kościół farny Najświętszej Marii Panny wspaniała budowla usytuowana przy rynku.

wspólnota

Freski namalował Michał Anioł Palloni z Toskanii, nadworny malarz Jana III Sobieskiego. Przybył w 1674 roku wykonywał freski w kościołach fundowanych przez możnych mecenasów. Tu namalowanie dziewięciu dużych malowideł zlecił Jan Krasiński, żarliwy katolik. Są to m.in.: „Wniebowzięcie Matki Bożej”, „Wszyscy święci w niebie”, „Patroni i patronki Polski”, „Chrzest Chrystusa” „Ukrzyżowanie Jezusa”. Obrazy miały utrwalać dogmaty kościoła katolickiego. Freski Palloniego to prawdziwe arcydzieła na miarę europejską. Zachwycają kompozycją, kolorytem, mistrzostwem wykonania.

wspólnota

Na uwagę zasługuje też obraz Matki Bożej brzemiennej oraz czczona figurka Matki Bożej Fatimskiej.

wspólnota

Dziękujemy Bogu za udane pielgrzymowanie, za spotkanych ludzi, za pogodę i radość

Jolanta

Podsumowanie spotkania – 11 czerwca 2013 roku

Zamiast tradycyjnego podsumowania zamieszczamy dziś opowiadanie Pani Marzeny, która spotkała człowieka z Piątego Świata :

wspólnota

Tego dnia zawoziłam paczki do Caritasu na Skaryszewskiej. Przy wejściu do kościoła dolnego siedział człowiek, a obok leżały reklamówki. Sprawiał wrażenie, że jest bezdomny i głodny. Od siostry Wiesi dowiedziałam się, że był bez butów i dostał w prezencie adidasy. Tłumaczył, że w nocy ukradli mu obuwie.

Zrobiłam zakupy w najbliższym sklepie i przyniosłam mu prowiant, napełniłam również butelki plastikowe wodą, bo o to prosił. Rozmawiał ze mną łamaną polszczyzną, mimo że człowiek ten pochodził z Gruzji. W naszym kraju przebywał już ponad trzy miesiące. Wcześniej był w Częstochowie, a od kilku dni przebywał w Warszawie. Najważniejsza dla niego była rozmowa. Poświęciłam mu ponad godzinę. Szukał kontaktu z osobami związanymi z kościołem, chociaż na początku rozmowy uprzedził, że nie jest ochrzczony. Przedstawił się jako potomek tureckiego Osmana, który ma dar jasnowidzenia oraz wielką misję do spełnienia polegającą na przekazaniu wiadomości, że ocalenie świata przyjdzie z Częstochowy...

Sprawiał wrażenie osoby wykształconej, zajmującej się historią. Znał biegle język angielski, w którym spisywał historię ukrytego grobu św. Katarzyny Aleksandryjskiej (...). Niestety, nie mogłam wysłuchać dalszego ciągu tej opowieści. Pożegnałam się i życzyłam wszystkiego dobrego.

Marzena

Wszystkim Życzymy Wspaniałych wakacji i aby na trasach swoich wakacyjnych wędrówek spoglądali na pobocza dróg gdzie można spotkać ludzi z Piątego Świata.

Podsumowanie spotkania – 14 maja 2013 roku

Na przedostatnim przed wakacjami spotkaniu Ksiądz Jan próbował nakłonić nas do podsumowania dotychczasowej działalności naszej Wspólnoty. Prowadziliśmy na ten temat dyskusję. Mamy nadzieję , że nasze przemyślenia zaowocują nowymi pomysłami i inicjatywami. Poniżej próba podsumowania w postaci osobistej oceny jednego z członków Wspólnoty Piąty Śiwat.

Wspólnota na rzecz ludzi z pobocza drogi

Podsumowanie dotychczasowej działalności Wspólnoty „Piąty Świat” nie może zawierać statystyk, liczb osób lub wymienionych w wielu punktach inicjatyw. Wspólnota stawia sobie za cel działania, które czasami trudno jest podsumować. Pomaganie ludziom z pobocza drogi to rzecz często bardzo niewdzięczna, bo na wydatną pomoc materialną nie możemy sobie pozwolić, choć przynajmniej kilka razy zbieraliśmy pieniądze, aby zaspokoić pilne potrzeby jakiś osób, a ta, którą staramy się nieść, czyli pomoc duchowa, dobre słowo, rada i wreszcie modlitwa, bardzo często jest niemożliwa do oceny pod kątem efektów. Każdy z nas podziwia i wspiera te osoby z naszego grona, które udzielają lub próbowały udzielać bezinteresownej pomocy bezdomnym, chorym czy zagubionym, przez dawanie im schronienia we własnym domu – tak jak to robi Pani Basia i Pani Maria. Nie każdy jest w stanie zdobyć się na taką odwagę, ale i nie każdy ma do tego warunki i możliwości.

Największe trudności sprawia dotarcie do potrzebujących pomocy ludzi, gdyż najczęściej te pobocza, na których oni żyją, są dla nas ukryte. Dlatego często na spotkaniach zastanawialiśmy się, jak ich odnaleźć.

Drugi problem to formy pomocy. Aby można komuś pomóc ta osoba musi tego chcieć. Nie możemy nikogo uszczęśliwić na siłę. W dyskusjach często ten problem omawialiśmy i na konkretnych przykładach szukaliśmy rozwiązań różnych konkretnych, trudnych, a czasami beznadziejnych sytuacji.

Jak wiadomo najczęściej to nie problemy materialne są najważniejsze, lecz samotność, brak perspektyw i zagubienie duchowe. Najważniejszymi owocami naszej działalności oprócz oczywiście konkretnych problemów konkretnych ludzi, które naszym członkom udało się rozwiązać, przez znalezienie komuś pracy, skierowanie na leczenie czy pomoc w znalezieniu mieszkania jest to otwieranie każdego z nas na potrzeby innych, wzajemne uwrażliwianie się na ludzkie nieszczęście i pomoc w zrozumieniu problemów innych.

Ja osobiście nauczyłem się na tych spotkaniach pokory w stosunkach z innymi ludźmi. Staram się każdego kochać, lubić akceptować takiego, jakim on jest. Od pewnego czasu inaczej patrzę nawet na osoby z mojej rodziny, znajomych, przyjaciół, a także przypadkowo spotkanych nieznajomych. Choć nadal dostrzegam ich wady i nie akceptuję pewnych zachowań to jednak staram się zrozumieć, a nie potępiać lub naprawiać. Każdy człowiek potrzebuje akceptacji i należy starać się mu jej udzielać. Akceptacji jego jako osoby, a nie jego postawy, wyborów życiowych czy poglądów. Tam, gdzie widzimy zło, trzeba je nazwać po imieniu i starać się naprawić, ale także rozumieć, że ono nie jest w człowieku, w jego duszy, tylko na zewnątrz i tu należy się starać zamieniać je w dobro.

Przez te kilka lat działalności próbowaliśmy propagować te idee wśród jak największej liczby ludzi przez akcje propagandowe, wydawanie ulotek i informatora. Staraliśmy się przyciągnąć do Wspólnoty nowych ludzi. Udało się powiększyć nasze grono o kilka osób

Trzon naszej Wspólnoty to około 15 osób, które w miarę możliwości przychodzą na spotkania. Może to nie dużo, ale żyjemy w trudnych czasach, dlatego musimy trwać w wysiłkach i nie poddawać się. Spotkania odbywają się raz w miesiącu. Niektóre z członków Wspólnoty wykazują dużą aktywność na rzecz potrzebujących.

Andrzej

Podsumowanie spotkania – 9 kwietnia 2013 roku

Homilia skierowana do nas w czasie Mszy św.w której uczestniczyliśmy jak zawsze na początku spotkania zawierała dwa zdania: Stanąć przed Bogiem twarzą w twarz. Zapytać, i posłuchać, czy to, co robię podoba się Bogu.

Następnie w sali przy herbacie omawialiśmy nasze czyny na korzyść bliźnich. Czynić dobrze innym, to znaczy czynić dobro sobie. Każdy, kto zasmakował w tym, nie może się od tego uwolnić, by jeden dzień przeżyć bez udzielania pomocy potrzebującym lub modlitwy za nich. Pani Maria podzieliła się swoim działaniem wśród bezdomnych. Ja także opowiadałam o pewnej kobiecie, której trzeba było pomóc w odmalowaniu mieszkania. Tak już jest w życiu, że aby komuś pomagać, należy wiedzieć, kto to jest i czy nie nadużywa wsparcia szczególnie, gdy wchodzi w grę pomoc finansowa, choćby jednorazowa. W tym kontekście wspominaliśmy nieobecną na spotkaniu Panią Basię, która wykazuje się wielką odwagą na co dzień pomagając ludziom i udzielając im schronienia we własnym domu .

Docierają do nas także informacje i prośby od osób niepełnosprawnych. Dla nich jest projekt pod nazwą ,,Ośrodki Wsparcia”. Na naszej stronie w rubryce ,, Gdzie szukać pomocy” znajduje się adres i telefon , gdzie można się zgłosić w celu uzyskania pomocy.

Zapraszamy na kolejne spotkanie we wtorek 14 maja 2013.

Podsumowanie spotkania – 12 lutego 2013 roku

Spotkanie wypełnione słodyczami ostatkowymi przed Wielkim Postem i uczestnikami Ruchu, odbywało się wokół kwestii zatroskaniem abdykacją Papieża Benedykta XVI oraz losem kościoła, ustępowało miejsca tematowi pomocy zgłaszającym się do Centrum w potrzebie lub dawaniu świadectwa o społecznej działalności obecnych.

Mieliśmy sposobność wspomóc finansowo i dobrą radą osobę z przeżytą właśnie tragedią spalenia mieszkania oraz zaoferować współorganizowanie spraw wynikłych w jego następstwie. Niech powiedzenie „Kto daje, dwa razy więcej dostaje”, przyświeca jak największej grupie ludzi dobrej woli. Wierzcie – to działa! Przekonali się o tym niektórzy z nas osobiście.

Podsumował: Dariusz

Poniżej zamieszczmy zdjęcie uczestników tego spotkania, przysłane przez Panią Marzenę a zrobione przez jej syna, który jest jedynym obecnym na spotkaniu, którego z konieczności nie ma na zdjęciu . Dziękujemy

wspólnota

Podsumowanie spotkania – 4 grudnia 2012 roku

Naszemu spotkaniu towarzyszyła w tym dniu św. Barbara, a także obecna była Basia, która niedawno włączyła się do Ruchu ,,Piąty Świat”. Przyszły także osoby, które nie tyle pomagają innym, ale im trzeba pomóc. Zastanawialiśmy się, gdzie ich skierować, by w jakiś sposób stanęli na nogi. Ktoś z obecnych zapytał, jak daleko i jak długo należy pomagać. Wniosek jest jeden: Tak długo, jak długo istnieje potrzeba. Ale jeśli komuś pomaga się nie tylko swoją obecnością, lecz także finansowo, a w jego mieszkaniu znajdują się puste butelki po alkoholu i puszki po piwie, czy nadal należy pomagać i wspierać. Jeśli tak, to w jaki sposób? Jak pomóc rodzinie, gdzie panuje przemoc?

W tym celu zebraliśmy adresy, gdzie można szukać pomocy w Warszawie. Zamieszczamy je w zakładce "Gdzie szukać pomocy?".

Podsumowanie spotkania – 13 listopada 2012 roku

Na listopadowe spotkanie przyszło kilka nowych osób. Przyszli z nowymi pomysłami i propozycjami konkretnych działań. Nowi członkowie, to panie w średnim wieku o zaocznych zawodowych osiągnięciach. Prowadziliśmy bardzo ożywioną dyskusję. Najwięcej czasu poświęciliśmy sprawie pewnego młodego człowieka, któremu stara się pomagać jedna z pań.

Jego przypadek najlepiej pokazuje jak trudno jest pomagać ludziom, którzy są uwikłani w różne uzależnienia, nałogi itp. A co gorsze, często proszą o pomoc, ale sami nic nie robią by wyjść z tzw. stanu niemożności. Niestety takich osób, zwłaszcza w wielkich miastach, jest dużo. Żyją ,,pod chmurką”, żywności szukają w śmietnikach lub żebrzą o pomoc. Ich niezaradność wypływa czasem z winy rodziny, najbliższego otoczenia i niestety uzależnienia od alkoholu i narkotyków. Hasłem naszej wspólnoty jest ,,Człowiek w potrzebie”. Dlatego każdy człowiek, który znajduje się w trudnej sytuacji życiowej stanowi dla nas wezwanie, by mu pomóc, bo to przecież nasz brat w człowieczeństwie i w wierze. To nie wszystko. Zadaniem naszej ,,Wspólnoty” jest również wyszukiwanie rodzin i poszczególnych osób w ,,stanie upadku”.

Zdania nasze były podzielone. Niektórzy mówili, że to przerasta nasze możliwości. W końcu jednak doszliśmy do wniosku, że nie możemy przechodzić obojętnie obok ludzi, którzy znaleźli się na ,,poboczu drogi” i musimy im pomagać. To jest imperatyw naszego wyboru, by pomagać tym, którzy pogubili się w życiu.

Sporo dyskutowaliśmy nad tym, jak pomagać. Pomysłów było kilka, ale dwa były najważniejsze. Pierwszy, to szerzenie idei wśród ludzi, by pomagać tym, którzy są bezradni i w potrzebie. Drugi, to sporządzić listę ,,ośrodków pomocowych”, do których będzie można posyłać osoby, ponieważ nasza ,,Wspólnota” nie jest w stanie pomóc. Tę listą należy zamieścić na naszej stronie internetowej.

Cieszymy się, gdy pojawiają się szanse na poprawę losu zagubionych i nieszczęśliwych. Najważniejsze jest to, aby człowiek mógł zacząć żyć, aby zabliźniły się jego różnorakie rany, które utrudniają mu normalnie funkcjonować. Trzeba też mobilizować ludzi do wysiłku. Bóg bowiem nie pomoże człowiekowi wbrew jego woli. Jak podpowiada nam życie, najsmutniejsza jest bezradność, której nie możemy się poddawać. Powinna nas wszystkich ożywiać nadzieja. Czasem mówimy, że trzeba się modlić w intencji osób zagubionych. Tak, to prawda. Ważna jest modlitwa, ale ona może być daremna, jeśli nie włączymy się w działanie na rzecz potrzebującym.

Ruch ,,Piąty Świat”, chce zapewnić różnoraką obecność, także modlitewną, by samotni nie czuli się opuszczeni. Są też tacy, którzy potrzebują ciebie, czyli każdego z nas. Idźcie im z pomocą. Zadaniem Waszym niech będzie wyszukiwanie i docieranie do osób samotnie cierpiących oraz ustalanie różnych form kontaktu i pomocy. Należy przekonywać słabych, że są różne Ośrodki, aby tylko zgodzili się na pomoc z naszej strony i nie cierpieli sami. Niech towarzyszy im nasze duchowe i modlitewne wsparcie, aby mogli radzić sobie z problemami samotności, w cierpieniu, w depresji itp. kłopotach. Pokazujcie innym nadzieję.

Opracował: Andrzej. Korekta: Ks.Jan

Podsumowanie spotkania – 9 października 2012 roku

Spotkanie rozpoczęło się Mszą św. w Kaplicy , a następnie zebraliśmy się w sali, przy herbacie. Rozmawialiśmy o różnych sprawach, jakie dla każdego z nas wydawały się ważne w minionym czasie. Ja opowiadałam o zmartwieniach i planach, które chciałabym zrealizować, jednak nie wiem, jak to robić.

Opowiedziałam o grupie chłopców, mieszkających gdzieś tu, opodal Centrum Pomocy Duchowej, którzy kręcą się wokół całego obiektu kościelnego przy ulicy Skaryszewskiej. Już od początku września widać ich było niemal każdego dnia. Cała posesja ogrodzona jest płotem-kratami, nie przeszkadza im to jednak wejść do środka . Dla chłopców w tym wieku (8-12 lat) to raczej przyjemna zabawa wchodzić przez żelazne ogrodzenie, choćby było wysokie.

Kiedy widzieli otwarte drzwi do Centrum, do którego przychodzą ludzie ze swoimi problemami, oni wchodzili także, i krążyli po pomieszczeniach. Zdarzały się bardzo przykre incydenty. Wszystko, co tu zobaczyli a spodobało się im ,zabierali, chyba że ktoś ich wcześniej spłoszył. Gdy spotkali księdza lub kogoś z osób dorosłych, prosili o cukierki. Czasem dostawali czekoladkę i dzielili się nią.

W godzinach popołudniowych i wieczornych słychać ich i widać na ulicy gdzie przebywają do późnego wieczora. Obserwowałam ich zabawy na hulajnodze, kopanie piłki na pobliskim skwerze, ale także bójki między sobą. W takich momentach nawet dorosłym mężczyznom nie udawało się ich rozpędzić. A więc nie zawsze ich zabawy są chwalebne. Opodal bloku za płotem, w konary drzew wciągnęli kilka starych belek, desek i zmontowali domek. Pomalowali go nawet farbami. No, niestety, mieszkańcy poinformowali straż miejską i cały ich wysiłek poszedł na marne.

wspólnota

Kilka razy rozmawiałam z nimi. Zadawałam pytania i chciałam zainteresować ich czymś pozytywnym. Sami powiedzieli, że nie potrafią się wyciszyć i największym ich problemem jest nuda. Po ,,odrobieniu” lekcji nadchodzi czas, który wypełnia im ulica i różnego rodzaju wybryki. Kiedy patrzę w ich oczy, wzbudzają litość. Czasem nawet mówią, że są głodni. Ma się wrażenie, jakby czekali na coś. I za chwilę uciekają, biegną gdzieś przed siebie, w jakimś kierunku, w inny koniec ulicy. Czasem wydaje mi się, że chcieliby mieć jakieś ciekawe miejsce do zabawy, własne miejsce. Ale gdzie? Prawie każdy jest tylko przy matce lub z rodzeństwem, a ojciec w innym mieście lub w innej dzielnicy, z nową rodziną.

Jak im pomóc wyrosnąć z tych trudnych lat, jak im pomóc znaleźć się w tej rzeczywistości?

Ktoś mi podpowiada, że takim miejscem mogłaby być świetlica osiedlowa, gdzie może zainteresowaliby się ciekawszymi zajęciami. Jednak nie wyrazili chęci, bo tam będzie ktoś od nich czegoś wymagał...

Spotkanie zakończyło się krótką modlitwą i błogosławieństwem Księdza Jana. Ale problem pozostał nadal otwarty.

Siostra Wiesława

Podsumowanie spotkania – 12 czerwca 2012 roku

Na spotkanie 12 czerwca 2012 przyszło jednak kilka osób, pomimo kłopotów komunikacyjnych związanych z przygotowaniami do meczu Polska-Rosja, który odbył się tego samego dnia wieczorem na sąsiadującym z Centrum Pomocy Stadionie Narodowym. Nie było z nami Księdza Jana. Wyjechał już do pustelni w Hodyszewie na swoje letnie duszpasterzowanie. Rozmawialiśmy, jak wszyscy w tym dniu, o zbliżającym się meczu, ale także wspominaliśmy problemy, które są szczególnie bliskie naszej wspólnocie. Konkluzją spotkania była jednak prośba do członków naszego Ruchu, przyjaciół i znajomych o wspieranie modlitewne wszystkich kapłanów i wszystkich duszpasterzy, którzy zawsze, a szczególnie w tych trudnych dla Kościoła czasach, bardzo potrzebują z naszej strony zapewnienia w modlitwie, że ich posługi są dla nas ważne, a ich wysiłki doceniane i akceptowane. wspólnota

Módlmy się za księży

Panie Jezu, wraz ze świętym Janem Marią Vianneyem, powierzamy Ci wszystkich kapłanów, których znamy, których spotkaliśmy, którzy nam pomagali, i których nam dajesz obecnie, jako naszych pasterzy. Ty wezwałeś każdego z nich po imieniu. Dziękujemy Ci za nich i prosimy Cię, zachowaj ich w wierności Tobie. Ty, który ich uświęciłeś, aby w Twoim imieniu pełnili dla nas posługę pasterską, daj im siłę, ufność i radość z wypełnianej misji. Niech Eucharystia, którą sprawują, umacnia ich i daje im siłę do ofiarowania się Tobie za nas i za zbawienie świata. Zachowaj ich w Twoim Miłosiernym Sercu, by zawsze byli świadkami Twego przebaczenia, aby wielbili Boga Ojca i uczyli nas prawdziwej drogi do świętości. (...) Naucz nas szanować i kochać wszystkich kapłanów oraz przyjmować ich posługę jako dar pochodzący od Ciebie, abyśmy razem z nimi jeszcze lepiej służyli każdemu człowiekowi. Amen.

Podsumowanie spotkania – 17 kwietnia 2012 roku

W ostatni wtorek na spotkaniu po Świętach Zmartwychwstania Pańskiego zebrało się nas wyjątkowo dużo. Dzięki Siostrze Remigii i innym Uczestnikom mogliśmy przypomnieć sobie smaki wielkanocne, gdyż na stole, oprócz słodyczy i herbaty, pojawiły się produkty wkładane do wielkanocnych koszyków święconych w Wielką Sobotę oraz świąteczne ciasta.

Atmosfera spotkania była bardzo gorąca dzięki tematom do dyskusji proponowanym przez Księdza Jana. Największe emocje wywołał temat sakramentu spowiedzi. Prawie każdy miał okazję wypowiedzieć swoje najważniejsze uwagi, potyczki, zdenerwowania, niezrozumienia, z jakimi spotyka się w konfesjonale i przekazać najciekawsze doświadczenia związane z tym sakramentem.

Ksiądz Jan przygotowuje książkę poświeconą nowemu bardziej współczesnemu spojrzeniu na sakrament pojednania. Bardzo ubolewał nad problemami, z jakimi muszą się zmierzyć spowiadający kapłani, szczególnie w okresie wielkopostnym, kiedy z uwagi na długie kolejki do konfesjonałów i wynikający z tego brak czasu na pogłębioną rozmowę z wiernymi, muszą czasami traktować bardzo powierzchownie swój obowiązek nauczania i kierowania ludzi na właściwe tory myślenia, o posłuszeństwie wobec zasad naszej wiary.

Rozmawialiśmy też, jak zawsze, o szukaniu nowych sposobów dotarcia do tych, którym nasza wspólnota chce służyć w pierwszej kolejności, czyli do ludzi odrzuconych, niezauważonych, a żyjących w tym „Piątym”, zapomnianych przez wielu ludzi świecie, ale na pewno nie przez Boga.

Opracował Andrzej Zientek

Podsumowanie spotkania – 14 lutego 2011 roku

Na lutowym spotkaniu naszej wspólnoty zgromadziło się nas niezbyt wiele, ale rozmowy były wyjątkowo konkretne i mamy nadzieje zaowocują nowymi pomysłami.

Ksiądz Jan zachęcał nas do szukania sposobów dotarcia do tych, których nazywa ludźmi z pobocza drogi, abyśmy w naszej wspólnocie wypracowali metody i mechanizmy zmieniające te pobocza w drogi lub tylko ścieżki lecz prowadzące przez miłość , współczucie i zrozumienie do radości i szczęścia.

Rozmawiano o próbach kontaktu z tymi nieszczęśliwymi ludźmi. Zgodziliśmy się, że należy spróbować dać im coś więcej niż tylko materialną pomoc, która najczęściej nie rozwiązuje ich problemów. Choć często bardzo trudno jest pokonać ich nieufność oraz naszą własną niechęć do kontaktu z nimi, to jednak nie wolno nam porzucać nadziei na znalezienie sposobu dotarcia z pomocą duchową do każdego, kto tej pomocy może potrzebować.

Wspominaliśmy osiągnięcia wspólnoty małżeństw niesakramentalnych oraz osób pracujących w Centrum Pomocy Duchowej z osobami uzależnionymi od alkoholu. Oby także nasza wspólnota mogła choć w części im dorównać. Do tego potrzebni są nam ludzie gotowi do działania i poświęceń, by byli otwarci na potrzeby innych. Zachęcamy do współpracy każdego. Andrzej

Początek 2012 roku

wspólnota

10 stycznia, drugi wtorek miesiąca, wspólnota ,,Piąty Świat” przybyła na spotkanie. Rozważaliśmy o trudnościach ludzi bez pracy, o rodzinach mieszkających w nieogrzewanych domach, o problemach głodujących i bezdomnych, a także o samotnych. Padały pytania, co możemy dla nich zrobić? Poszukiwaliśmy jakichś form dotarcia do takich osób.

We wspólnocie, jaką tworzymy – czasem jest nas więcej, czasem mniej – zdarzają się chwile radosne. Są to rocznice, imieniny lub urodziny. Po Mszy św. odprawianej w maleńkim Oratorium, spotykamy się w sali na herbatce i dzielimy się spostrzeżeniami. Na tym spotkaniu opowiedziałam moje doświadczenie z minionego miesiąca, które zamieszczamy w rubryce ,,Świadectwa”.s. Remigia

Wieczór grudniowy 2011 roku

wspólnota

W Centrum Pomocy Duchowej zebraliśmy się w przeddzień Bożego Narodzenia, aby podzielić się opłatkiem i złożyć życzenia świąteczne oraz zaśpiewać kolędę.

Podsumowanie spotkania – 8 listopada 2011 roku

Po Mszy Św. którą jak zawsze rozpoczęliśmy nasze spotkanie Jola przekazała nam informacje o rodzinie dla której zbieraliśmy pieniądze miesiąc wcześniej. Sytuacja tych ludzi poprawia się i być może dzięki udzielonej pomocy materialnej, wsparciu radą i pociechą jakiej udziela im Jola oraz modlitwie z Bożą pomocą uda im się pokonać problemy. W dyskusji o tej sprawie zwracaliśmy jednak uwagę, że skutecznie można pomóc tylko tym ludziom , którzy sami są w stanie zmusić się do wysiłku i pracy nad sobą. Ksiądz Jan zwrócił jednak uwagę, że często nasze wysiłki nie przynoszą efektów z winy tych , którym staramy się pomóc, ale nawet wtedy nie wolno nam ich przekreślać.

Kontynuowaliśmy też rozpoczątą zaraz po wakacjach dyskusję o wydaniu "Informatora" w formie ulotki propagującej cele naszego ruchu. Spośród trzech propozycji wybraliśmy wstępnie tekst autorstwa Joli, który po poprawkach Księdza Jana znajdzie się na ulotce.

Jak to na wszystkich spotkaniach w naszym kraju w ostatnich miesiącach nie zabrakło też dyskusji na tematy bierzącej polityki. U nas jednak zakończyła się ona spokojnymi refleksjami na temat sytaucji Kościoła.

Jak zawsze serdecznie zapraszamy wszystkich tych, którzy chcieliby podzielić się swoim doświadczeniem i włączyć do pracy w ruchu ,,Piąty Świat”.

Podsumowanie spotkania – 11 października 2011 roku

Spotkanie Ruchu ,,Piąty Świat” rozpoczęliśmy jak zawsze Mszą św. W modlitwie wiernych ks. Jan polecił Bogu cierpiących, ubogich, chorych i bezdomnych, ludzi z pobocza drogi, oraz nas obecnych na Mszy św. Dla pewnej rodziny ubogiej i zadłużonej złożyliśmy na tacę ofiarę, którą Jola przekazała już na opłatę za energię.

W sali rozważaliśmy o różnych sposobach dotarcia z pomocą do najuboższych, a szczególnie nad tym, jak zaradzić ludzkim cierpieniom, pocieszyć smutnych i ukazywać im nadzieję. Jak wychodzić naprzeciw ludziom, którzy już na nic nie oczekują? Jak poinformować, że tu jesteśmy, że czekamy na nich, chcemy nieść im radość w przeciwnościach i nadzieję. Pragniemy towarzyszyć wszystkim, którzy do nas przychodzą.

Dobrym pomysłem księdza Jana jest wydanie ,,INFORMATORA” do wszystkich ludzi dobrej woli, aby zwrócić oczy wrażliwych na ludzką niedolę. Taki ,,Informator” trafiłby może do samych zainteresowanych, czyli do zniechęconych i pogardzanych, którzy potrzebują naszej pomocy i modlitwy. Dariusz podjął się przeczytania tekstów, które chcemy zamieścić w ,,Informatorze” o Ruchu ,,Piąty Świat”.

Na naszej stronie internetowej znajdzie się ,,INFORMATOR”, gdzie będziemy zamieszczać prośby, intencje i podawać odpowiedzi, oraz różne oferty.

W tej chwili np. otrzymałam e-meila:

,,Proszę o modlitwę za mnie i mojego męża, abyśmy mogli przyjmować Komunię Świętą z naszymi córkami. Małgorzata”.

Natychmiast odpisuję: Pani Małgosiu, prośba Pani będzie na stronie ,,Piąty świat”. Cały Ruch, czyli my, ludzie dobrej woli, modlić się będziemy w tej intencji, którą podała nam Pani meilem. Kartkę z Pani prośbą złożę na Ołtarzu w kaplicy przy ul. Skaryszewskiej 12, kiedy w ostatnią sobotę miesiąca będzie odprawiała się Msza św. o zdrowie duszy, ciała i psychiki. Serdecznie Panią pozdrawiamy, s. Remigia oraz uczestnicy Ruchu.

Jak zawsze serdecznie zapraszamy wszystkich tych, którzy chcieliby podzielić się swoim doświadczeniem i włączyć do pracy w ruchu ,,Piąty Świat”.

Podsumowanie spotkania – 11 września 2011 roku

Na pierwszym po wakacajach spotkaniu Ksiądz Jan wystąpił z kolejną ciekawą inicjatywą, abyśmy dla lepszego rozpropagowania naszej idei wydrukowali materiały informujące o naszej działalności i zachęcające do pracy innych oraz tworzenia podobnych jak nasza grup w innych miejscach. Prosimy wszystkich , którzy mogą pomóc w realizacji tego pomysłu o pomoc.

Jak zwykle dyskutowaliśmy o bierzących sprawach Kościoła i naszych osobistych przemyśleniach i nadziejach.

wspólnota

Centrum Pomocy Duchowej ,,Piąty świat” ul. Skaryszewska 12 03-802 Warszawa